niedziela, 10 października 2010

TERAZ WIEM

TERAZ WIEM

dokształciłem się doczytałem
porównywalne jednoznaczne
nie sądziłem aby miało się to przydać
a jednak przydało
do myśli do świadomości do zgłębienia
do samoucierpienia do samouwielbienia
zobaczyłem doczytałem przejrzałem
nikłe środki wykorzystałem barek otworzyłem
w fotelu usiadłem czytałem
zaznajomiłem ze spisem nazwisk poznałem konkurencję
odkryłem że facet chyba z mojego miasta napisał   
teraz spisuję
myśli które nadeszły w drodze do kuchni po ogień do papierosa
przelewam na papier i zastanawiam się po co
bo nie wystarczy chodzić
do kuchni do szkoły do pracy
bo nie wystarczy mówić i nie wystarczy nie mówić
nie wystarczy nie rozumieć i nie wystarczy nic
uwięzienie nie odpowiada śmierć zbyt nudna i zbyt wczesna
dopiero co oszukałem społeczeństwo dopiero co
nie poszedłem do wojska
dopiero kilka razy sprawdzano moją wiarygodność
w instytucjach powołanych do sprawdzania wiarygodności
użytkowników cyrku
całkiem niedawno sprezentowano za własne pieniądze
z zasiłku dla bezrobotnych (przepraszam pomyłka w czasoprzestrzeni)
z ciężko zarobionych pieniędzy rodziców dowód tożsamości
z którego patrzę i się nie śmieję
i gdzie napisali mi wysoki
co jest sensacją w moim światku
na miarę filmów o Jamesie Bondzie
pamiętam jak rozważałem czy go nie wyrzucić podrzeć
podeptać opluć
zrezygnowałem wiedziałem że będę musiał kupić nowy
jeszcze bardziej wycyckany
to było w nocy w myślęcinku upojna noc
byłem psychodelicznym rycerzem na szlaku dziejów
o imieniu Bezimienny brnąłem przez historię
pływałem w kolorowych piłeczkach w lunaparku
Przedzierałem przez ciemny las
odwiedzałem źródła mocy świątynie czasu
kąpałem nago w śmierdzącym stawie obok tabliczki
kąpiel wzbroniona potem ratowałem kumpla
Z uścisku światła zakrywając dłońmi oczy
potem śpiewałem basem potem leżałem na bruku
potem spadł deszcz przedtem mijaliśmy radiowóz
idąc po szynach tramwajowych rozważałem skok z wiaduktu
na szyny kolejowe potem spotkaliśmy żołnierza na samowolce
którego poczęstowałem papierosem
na dworcu menel chciał dowiedzieć się
z jakiej dzielnicy zawitaliśmy w jego pijany rewir
który sobie obszczał
wtedy w tamtym czasie ubolewałem z braku miłości
do której pisałem długie listy
i wysyłałem pierwsze wiersze
drugiego dnia wspominałem tak jak teraz wspominam
teraz wiem mniej więcej kim jestem
II 96

fot. Rafał Budzbon (wiersz i foto z tomiku "33 wiersze, 10 fotografii")

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz