czwartek, 14 października 2010

W SZATNI II

W SZATNI II

*
No tak.

Byłem tu wczoraj,
jestem tu dzisiaj.
Niewiele się zmieniło.
Tak, jakbym w ogóle nie wychodził.
Nie przechodził ulicami, w mrozie.
Nie wyjmował klucza, nie tupał po drewnianych schodach.
Nie zgrzytał zamkiem.
Jedyna różnica, że dzisiaj jestem wyspany.
To jedyny sygnał, że byłem w domu.

*
Ludzie.
Przychodzą, odchodzą, dają płaszcze, zabierają płaszcze.
Kładą monetę, oddaje im resztę.
Resztę swojej cierpliwości.

*
Moja dziewczyna krząta się w kuchni.
Patrzę na nią, jak biega po sali.
Później, przez okienko, widzę ją myjącą szklanki.
Widzę, jak zmizerniała.
Jak dzielnie wytrzymuje to psychicznie.
Jak nie oszalała, i nie popadła w depresję.

*
Piją.
Przede wszystkim piją.
Poza tym tańczą.
Przychodzą do mnie w różnych sprawach.
Mówię: - Nie ma miejsca.
Odpowiadają: - To powieś mi z boku. A ja
się zastanawiam, jak mam to rozumieć.

*
Ciągle widzę, znajome ciała kobiet.
Co tydzień, codziennie,
albo kilka razy w tygodniu lub miesiącu.
Kiedyś też uważałem, że spędzanie wolnego czasu w knajpie, wśród ludzi,
to całkiem dobry pomysł. Dobry na niedzielę,
dzień powszedni i weekend.

*
Knajpa, to kalejdoskop ludzkich typów.
Knajpa, to kalejdoskop gustów, i bezguścia.
Kalejdoskop palantów, brzydoty. Ale także
piękna, które nie jest czyste.

II `99

z tomiku "33 wiersze"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz