niedziela, 10 października 2010

WALKA O OGIEŃ

WALKA O OGIEŃ

I
wieczorem na przystanku czekałem autobus
długo zwlekał zapragnąłem zapalić z nudów papierosa
już na samym początku ale nie miałem fajera nikt
nie czekał ze mną
II
po drugiej stronie asfaltu stał gruby jegomość patrzący
podejrzliwie na moje umizgi po fajer
nie! zaczaiło się na jego ustach
nadjechał autobus jegomość wsiadł pozostałem sam bez ognia
III
rozejrzałem się na górce obok sklepu stała baba
wyszedłszy z psem daleko daleko nikogo
poszedłem w stronę schodów prowadzących na szczyt
wiaduktu miałem teraz poszerzone horyzonty
IV
jakieś sto metrów od mojej nie wyrobionej jeszcze
pozycji szli on ona i pies owczarek on blondyn
o wyglądzie i spojrzeniu nawróconego przez miłość
do niej psychopaty ona nie spojrzałem
nie! zaczaiło się na jego ustach
V
kątem oka zobaczyłem kolesia w głupich
trampkach (był śnieg) głupich spodniach kurtce i w głupim
wyrazie twarzy
w którym czaił się mój nietakt zawarty w pytaniu o ogień
VI
niepalenie zrobiło się modne
jest znakiem mądrości

II 96

z tomiku "33 wiersze"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz