wtorek, 9 listopada 2010

Siedzę...

9.
Siedzę, w grudniu na ławce i marznę.
Chyba mnie tu nie zabiją,

nie przyciągnę żadnych złych.
Siedzę, na ławce i marznę,

jest tu ciemno, wieje i nieprzyjaźnie.
W oddali przerzucony przez rzekę most.

Rzeka tak płynęła zawsze.
Pijak krzyczy, a ja klaszcze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz