czwartek, 25 listopada 2010

Groza zaistnienia.

Groza zaistnienia.

Tarzając się w degrengoladzie ciała.
Krwawiąc sokami, na zawołanie.
Jestem wszystkimi bluźnierstwami, bo.

To takie piękne słowa. I każdym z osobna.
Pragnę się leczyć, lecz są, jak rak.

Tu, z miejsca na balkonie,
gdzie się wdrapałem, dobrze widzę.

Dachy domów i żyjących ludzi.

- Nawet nie wiesz, jak ja cierpię w życiu.
- Ale, każdy tak ma!

Groza zaistnienia!

Jaki ładny wykrzyknik.
A, to muszą być piękne słowa.

Nieważne, co powiesz.
Ważne, jak to powiesz.

To nawet ważniejsze niż, co?

Jak chcesz, możesz nic nie mówić.
Nie zamykając ust, jak lubisz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz