poniedziałek, 8 listopada 2010

Ranoc

Ranoc.

Wyszedłem z pokoju do kuchni,
to niedaleko od siebie jest.

A w kuchni okno było odsłonięte,
za oknem zaczynał się dzień.

I pomyślały mi się dwa słowa,
poranne modlitwy,

choć nie modlę się nigdy.

Dodałem jedno słowo,
i miałem już trzy.

Moje poranne modlitwy.

VI `00

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz