środa, 5 stycznia 2011

Zderzenie.

Zderzenie.

Idzie Człowiek.

Inny stoi oparty.

Ten podchodzi do niego.

- Czy mogę zapytać?

- Proszę, chcę tego, bo widzę i czuję,
że to będzie bardzo ważne pytanie.

- Jest koło. Jedno... i drugie.
Bo koła muszą być dwa.

A pomiędzy nimi, co jest?

Bo ja napisałem – rozstaw.
W krzyżówce.
500.


- Tak dobrze Cię Człowieku teraz zrozumiałem.

Tak silnie Cię czuję.

To, kim jesteś. I co masz.

Twój amok szanuję, bo nie każdy go ma. Jesteś jeden.

Nic nie znaczysz dla nich. Bo nie możesz znaczyć.

Ale dla mnie wiele znaczy. To, co pozornie nie ma znaczenia.

Ukazujesz mi absolut. Pokazujesz mi kosmos.

I tę zwielokrotnioną siłę, drzemiącą w Człowieku.

Gdy ten jest już gotowy na wszystko.

I niczego się już nie boi.


Nawet nie wiesz, jak ważne jest, żeś podszedł i zapytał.

Że tu stałem, Ty szedłeś, i swym amokiem żeś się podzielił.


Czy miałeś podejść właśnie do mnie?

Czy miałem tu stać, kiedy Ty szedłeś?


Czy przypadkiem szedłeś, gdy tu stałem?

Ja wiem, że właśnie tak, to się odbyć miało!


Ty nie wiesz, bo nie możesz, bo niewiele w gruncie rzeczy wiesz.

Ja wiem. I nie pytaj już więcej o nic.

Ja wiem. I nie pytaj, i tak byś nie objął tego.

Ja wiem. I utrwalam, bo takie moje dzieło.


- Kiedyś miałem 2000.
I zrobiłem przez 5 lat.
Nie miałem roboty.

W haśle było chińskie przysłowie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz